Dzięki uprzejmości redakcji Software Developer's Journal miałem w weekend okazję zapoznać się ze styczniowym numerem magazynu. Jest w nim całkiem sporo ciekawych artykułów z naszego poletka.
Pierwszym z nich jest bardzo obszerne omówienie najpopularniejszej biblioteki do harmonogramowania zadań w Javie, czyli Quartza. Kto jeszcze tej biblioteki nie zna lub nie ma siły przedzierać się przez angielskojęzyczną dokumentację w artykule Piotra Anioła znajdzie szczegółówy opis tego przydatnego urządzenia.
Tomasz Kuprowski w bardzo lekkostrawnej formie opisał zastosowania Javy w zakresie telewizji interaktywnej. Temat dla mnie całkowicie egzotyczny - tym z większą przyjemnością poczytałem o Xletach, oraz poznałem kilka kolejnych ciekawych skrótów (DVB-HTML, DVB-J, api HAVI oraz DAVIC). Jeśli ktoś chciałby zacząć zmagania z wideo na żądanie to artykuł Tomasza może być niezłym początkiem.
Moje spojrzenie na warstwę widoku w godzinach popołudniowych w sobotę odmienił natomiast inny artykuł - "GWT - WEB 2.0 na maksa" Davida de Rosiera. Autor opisał bibliotekę Google Web Toolkit, która w skrócie jest czymś co pozwala pisać i debugować aplikację w Javie, a uruchamiać ją po stronie klienta w JavaScript'ie. Nie wytrzymałem, poekperymentowałem i chyba muszę się zgodzić z głosami, które już do mnie z różnych stron dochodziły, że tego typu projekty to jest przyszłość. Tak czy inaczej gorąco polecam ten artykuł i w ogóle pobawienie się GWT - bardzo proste, a jednocześnie bardzo mocne rozwiązanie warstwy widoku.
W styczniowym numerze SDJ nie obyło się jednak bez rozczarowań, choć nie wynikają one z samego artykułu, o którym za chwilę, a raczej z tego, że czegoś innego się spodziewałem. Na okładce magazynu w oczy rzuca się napisany wielkimi literami tytuł "Oracle BPEL - tworzenie aplikacji dla biznesu". Szast prast odnalazłem ten artykuł zanim jeszcze dokończyłem czytać podtytuł z okładki. Pośpiech brał się z tego, że tematy BPEL i ogólnie workflow ze względów zawodowych dość mnie interesują. Niestety w środku dostałem opis w co mam kliknąć w JDeveloperze, żeby pojawił mi się diagram i cała reszta potrzebnych do zdefiniowania procesu elementów. Niby nic w tym złego, ale spodziewałem się więcej samej teorii, bo to jak klikać w narzędzie lepiej i szybciej obejrzeć na jakimś screencast'ie.
Tak czy inaczej ogólnie numer oceniam całkiem pozytywnie i zachęcam do lektury.
Comments
SDJ ;]
Co tu dużo mówić, SDJ trzyma poziom równy, ale, moim zdaniem, chyba dość niski. Artykuły w SDJ mogę podzielić na dwie kategorie:
1. Artykuły dla programistów, w których autorzy opisują pokrótce teoretyczne kwestie z danej dziedziny - dwa obrazki, trzy słowa komentarza(albo wcale bo po co), po czym przechodzą do przykładów a`la Hello World i na tej podstawie gloryfikują dany framework/rozwiązanie itp... Bądźmy szczerzy, Hello World wygląda zawsze wspaniale (no może z wyjątkiem Malbolge`a). I wiele jest gotowych, świetnych rozwiązań, full-stack, all-inclusive, out-of-the-box, które na papierze błyszczą........
2. Artykuły dla menedżerów, w których padają różne pytania skierowane do osób na "wyższych" stanowiskach, ale w odpowiedzi przeczytać można zazwyczaj to samo... że firma, którą pytana osoba reprezentuje, ma caaaaaałą gamę produktów półkowych do zaoferowania, jakież to one są rozszerzalne, jak dobrze się integrują, jak świetnie odpowiadają potrzebom klientów, ileż to było udanych wdrożeń i w ogóle oh i ah. No świetnie, tylko chyba nie tego programista spodziewa się po SDJ. No chyba, że tylko ja i kilka znanych mi osób tak sądzi, a wszyscy inni są słusznego zdania, że SDJ to świetne miejsce, żeby się zareklamować.
Co do artykułów z pierwszej kategorii, to oczywiście, zdarzają się w tej materii smaczki i nieliczne perełki, ale pismo kosztujące ponad 20zł powinno być perełką na każdej kolejnej stronie. To, że programiści zarabiają relatywnie dużo w porównaniu do np. młodzieży z detalu w CitiBanku, nie znaczy, że mają płacić relatywnie więcej za prasę o relatywnie podobnej wartości do Joy czy Bravo, czytanej przez wspomnianą grupę. Dla jednego czy dwóch artykułów szkoda pieniędzy i czasu spędzonego w kiosku. Szybki research w internecie ujawni i tak więcej informacji z danej dziedziny.
Kończąc już wywód, pozwolę sobie ironicznie zacytować SDJ. Żeby tylko "nie zasypali gruszek w popiele", bo osób, które chętnie dzielą się swoją wiedzą jest coraz więcej, a nóż kiedyś ją zmaterializują w prasie...
No, a teraz idę zrzucić małpę.
Pozdrawiam.
Przytoczony cytat pochodzi z marcowego numery SDJ - strona 6, zdanie przedostatnie, Java 6.